Kościół opactwa w Alcohaça – kontynuacja

Jedna z niewątpliwych atrakcji tego klasztoru. Beckford, romantyczny dyletant, wspomina następującą scenę: „stałem przed grobowcami Pedro i Inès urzeczony ich piękną legendą, gdy oto nagle weszli trzej przeorzy i zgodnym chórem zakrzyknęli: Do kuchni . do kuchni i to natychmiast !”. I tak oto. mijając XIV-wicczną salę kapitulną doprowadzili go do mrocznego i olbrzymiego pomieszczenia w rogu krużganków klasztornych.

Tę trasę można przemierzać i dziś. Wprawdzie charakter słynnych „klasztornych uczt” został już wcześniej opisany, jednak dopiero widok kuchni z piwnicami, olbrzymim, stożkowatym kominem podpartym ośmioma żelaznymi słupami daje wyobrażenie, o tym co się tu naprawdę działo. Wszystko wygląda jak przed laty. Nawet strumień z pobliskiej rzeki Alcoa nadal przepływa przez środek kuchni. Pomysłowi zakonnicy mogli dzięki temu swobodnie używać wody do gotowania i mycia, a także łowić świeże ryby wprost do kam ien nych mis ! Zac h wy t Beckforda wzbu dził także ogromny, drewn iany stół, na którym wg jego słów: znajdowała się wielka obfitość ciast wałkowanych i urabianych na lysiqce różnych sposobów przez świeckich braciszków i ich pomocników, A przy pracy śpiewali lak siodko, jak skowronki w polit kukurydzy. „ Oto „, rzeki Lord Abbot, „nie powinniśmy głodować. Hojność Boża nic zna granic, więc radujmy się”.

Rzeczywiście zakonnicy z upodobaniem ucztowali, zajadając przeróżne smakołyki i delikatesy takie, jak „konserwowane minogi morskie, dziwne brazylijskie papki, gniazda ptaków oraz płetwy rekinów” przyrządzane wedle chińskiej receptury. Wąskie drzwi z kuchni do refektarza były dla mnichów praktycznym testem na nadwagę. Wszyscy ci, którym nie udało się przez nie przecisnąć, dopiera w takich okolicznościach podejmowali przymusowy post,

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>